czwartek, 6 lutego 2014

"Zaklinacz czasu" Mitch Albom

Tylko człowiek odmierza czas.
Tylko człowiek wybija godziny.
I właśnie dlatego jedynie człowiek doświadcza paraliżującego strachu, którego nie zniosłoby żadne inne stworzenie.
Strachu przed tym, że zabraknie czasu.*


Myślę, że każdy z nas na pewnym etapie swojego życia zadaje sobie pytanie o czas. Ten, który nam pozostał, ten, który już za nami, ten wykorzystany mądrze i ten, który - patrząc z perspektywy czasu - bezpowrotnie straciliśmy na rzeczy błahe i niepotrzebne. Ale czy naprawdę skupiamy się nad tym tematem czy raczej ograniczamy się do bilansu zysków i strat przy okazji urodzin czy Nowego Roku?

źródło
 Książka Mitcha Alboma idealnie wpasowuje się w nasze czasy. Wyścig szurów od najmłodszych lat, wspinanie się po kolejnych szczeblach kariery, pęd za pieniądzem, coraz mniej czasu na prawdziwe życie - wszystko to sprawia, że spokój wewnętrzny i życie chwilą obecną staje się towarem deficytowym, wręcz luksusowym....



"Zaklinacz czasu" nie jest jednak książką, która powie nam jak żyć. Ona mówi o czasie samym w sobie - o tym jak powstawał i o tym jak bardzo ludzie się pogubili, próbując złapać go jak najwięcej.

- Oznaczałeś minuty (...) Lecz czy używałeś ich mądrze? Po to by być spokojnym? By się zachwycać? Być wdzięcznym? By podnosić i dawać się podźwignąć? **

źródło
Mitch Albom, rozpoczynając powieść o Ojcu Czasu, przenosi nas w bardzo odległe czasy, kiedy to nikt nawet nie pomyślał o tym, aby mierzyć mijające chwile. Aż do chwili, kiedy nie narodził się Dor. Ciekawski chłopczyk, zafascynowany słońcem i księżycem, mierzeniem cienia i zaznaczania na patyczkach kolejnych wschodów i zachodów słońca. Niepozorna pasja z czasem obraca się przeciw niemu i nadmierną ciekawość musi on odpokutować. Dor staje przed ciężkim zadaniem - musi uświadomić sobie jak poważne konsekwencje mają jego wyliczenia, a co za tym idzie uratować dwoje, jak najbardziej współczesnych ludzi, przed popełnieniem kardynalnych błędów, wynikających z chęci oszukania czasu. Ratując ich, ma ostatnią szansę uratowania siebie.

To właśnie wtedy, kiedy jesteśmy najbardziej sami, potrafimy przyjąć samotność drugiego człowieka. ***

"Zaklinacz czasu" jest powieścią szalenie interesującą i zapadającą w pamięć, jednak skłamałabym twierdząc, iż zmieni ona moje życie, jak sugeruje wydawca ;) Owszem, jak najbardziej wciągnęła i zaspokoiła głód na odrobinę magii, przenosząc nawet w lata licealne, kiedy to bez pamięci zaczytywałam się w Jonathanie Carrollu, jednak troszkę jej brakuje do tego, abym określiła ją mianem "powieści roku".  Niemniej jednak chętnie sięgnę po inne tytuły tego autora.

Wydawnictwo: ZNAK
Kraków 2014

* str. 17
**  str. 104

*** str. 250

2 komentarze:

  1. Pięknie to wszystko opisałaś, a dodatkowe foty super uzewnętrzniły twoją recenzje. Myślałam o tej książce, żeby ją nabyć, ale nie mogłam się ostatecznie zdecydować. Na szczęście przekonałaś mnie skutecznie.Dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci Cyrysiu bardzo! Szalenie miło czytać takie komentarze :) Ściskam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas!