sobota, 20 czerwca 2015

"Lotnisko w Monachium" Greg Baxter

Duże i anonimowe lotniska z jednej strony kuszą swoją tajemniczością, z drugiej wzbudzają niechęć i przytłaczają. Stanowią swoisty mikrokosmos i są doskonałym odzwierciedleniem świata w którym obecnie żyjemy - w tłumie, ale samotni, wydający dużo pieniędzy na rzeczy, które nie są tego warte, a do tego wpatrzeni w ekrany laptopów, tabletów i telefonów, coraz bardziej przestajemy interesować się światem, który nas otacza...

Jednak dla naszego bohatera to właśnie lotnisko staje się miejscem swoistego wybudzenia, gdzie chowając się za maską obojętności, dokonuje smutnego rachunku sumienia. Zważając na cel jego podróży, wcale nas to nie dziwi.

Przybywa on z Londynu do Niemiec na wieść o tragicznej śmierci swojej siostry, Miriam. Wraz ze swoim ojcem spędza kilka w Berlinie i okolicach, porządkując jej sprawy. Ostatcznie obydwaj mężczyźni trafiają na lotnisko w Monachium, skąd zwłoki Miriam mają być przetransportowane do domu rodzinnego, znajdującego się w Stanach i próbują odnaleźć się w zaistniałej sytuacji. Z jakim skutkiem? Tego oczywiście zdradzić nie mogę. Sami musicie się przekonać, sięgając po tę książkę.

Lotnisko w Monachium 2010
Akcja książki Baxtera rozwija się powoli. Tak naprawdę, to kwestia śmierci Miriam szybko schodzi na drugi plan i staje sie jedynie tłem dla snutych przez naszego bohatera wspomnień. Wspomnień związanych nie tylko z nią, bo rozlicza się on z całą swoją przeszłością. Niestety, mimo niewątpliwych sukcesów, które osiągnął w swoim życiu, nie można powiedzieć, że są to wspomnienia dobre czy miłe. Raczej słodko - gorzkie, ze znaczną przewagą tego drugiego. Jednak myli się ten, kto sądzi, że nasz bohater siedzi i użala się nad sobą. On po prostu pozwala się ponieść fali smutku i w końcu przestaje zamiatać pod dywan niewygodne tematy.

Lotnisko w Monachium 2013
Książka Baxtera mocno chwyta za serce. Jest to przejmujące studium samotności, opisane pięknym i szalenie precyzyjnym językiem. Ponad to autor zastosował w swojej książce dwa ciekawe zabiegi. Jednym z nich jest nietypowe zakończenie, drugim to, że do końca książki nie poznajemy imienia ani nazwiska naszego bohatera. Przez to zatarcie tożsamości spotęgowany jest efekt jego anonimowości, co jest o tyle interesujące, że tak naprawdę znamy wszystkie fakty dotyczące jego życia...


Reasumując, "Lotnisko w Monachium" to nieśpieszna, bardzo przejmująca opowieść o pustce i przemijaniu. O tęsknocie, samotności i zagubieniu we współczesnym świecie. Ale przede wszystkim jest to brutalna prawda o tym, jak płytkie stały się, w ostatnich latach, relacje międzyludzkie. Nawet, a może zwłaszcza te, które powinny być najsilniejsze, bo między ludźmi, których łączą więzy krwi. Ze swojej strony serdecznie polecam, a nieprzekonanych odsyłam do posłuchania co na temat tej książki mówi Michał Nogaś w Radiowej Trójce, o TUTAJ.

Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony mi czas!