niedziela, 6 marca 2016

"Beksińscy. Portrert podwójny" Magdalena Grzebałkowska

Książkę o Beksińskich czytałam ponad pół roku. I to nie dlatego, że była zła, bo wręcz przeciwnie. Trwało to tyle właśnie dlatego, że jest tak mocna.

Myślę, że bez względu na to czy interesujemy się malarstwem czy nie, większość z nas i tak choć raz w życiu usłyszała nazwisko Beksiński. Z jednej strony sztuka, którą tworzył Zdzisław wzbudzała (i nadal wzbudza) wiele kontrowersji, z drugiej, jego relacje z synem Tomkiem, który popełnił za przyzwoleniem ojca samobójstwo, również odbiły się w Polsce szerokim echem. Nikt jednak tak do końca nie poznał  prawdy i nikt nie chciał się w temat zagłębić tak, jak w końcu zrobiła to pani Grzebałkowska.

Przyznać trzeba, ża autorka - mówiąc/pisząc kolokwialnie - odwaliła kawał dobrej roboty. Tak solidnie opracowanej książki biograficznej nie miałam w rękach już dawno i szczerze podziwiam panią Grzebałkowską za to ile pracy i serca włożyła w tę książkę, bo nie dość, że od początku do końca trzyma ona ten sam, bardzo wysoki poziom, to jeszcze przedstawia życie Beksińskich tak ciekawie, wielowarstwowo i przede wszystkim przejmująco, że nie sposób nie zakochać się w tej pozycji.

Tomasz Beksiński (źródło)

Jak sam tytuł wskazuje, książka portretuje zarówno ojca, jak i syna. Obydwoje oni byli obdarzeni niesamowitą wyobraźnią, przy czym u Zdzisława przełożyło się to na malarstwo i fotografię, natomiast u Tomka na zamiłowanie do filmów (przez wiele lat je tłumaczył) i muzyki (przez długi czas pracował w Trójce). Tym, co jeszcze ich łączyło, było absolutnie nieprzystosowanie do życia w społeczeństwie, zakompleksienie i momentami wręcz chore zagłębianie się w swoją psychikę. Oraz wzajemna niechęć.

Powiedzieć, że ich relacje były skomplikowane, to powiedzieć tyle, co nic. I nie zrozumcie mnie źle. Nie chodzi o to, że pałali oni do siebie nienawiścią i o tym jest ta książka. Nie, ona jest o tym, że Beksińscy na swój skomplikowany sposób siebie kochali, ale absolutnie nie byli w stanie funkcjonować jako rodzina i choć wielokrotnie próbowali w ten czy w inny sposób do siebie dotrzeć, to tak naprawdę nigdy im się to nie udało.

Zdzisław Beksiński (źródło)
Wspomniałam o tym, że zarówno Zdzisław, jak i Tomek często analizowali to, co czują i myślą. Wiemy to stąd, że bardzo skrupulatnie to wszystko dokumentowali, a robili to m.in. poprzez prowadzenie dzienników fonetycznych oraz niezliczoną ilość listów, jakie pisali do rodziny i znajomych. Wolę nawet nie myśleć ile czasu autorka poświęciła na przebrnięcie przez to wszystko, a jeśli dołożymy do tego liczne rozmowy, które przeprowadziła z każdą ważniejszą osobą z życia Beksińskich, do której udało jej się dotrzeć, to dopiero uzsykamy pełen obraz tego, jak wielowymiarowa i autentyczna jest ta książka.

Dzięki temu, poznajemy tu wszystkie możliwe twarze naszych bohaterów. A jest ich naprawdę wiele. Zdzisław jako awangardowy twórca, czuły mąż, zupełnie nie odnajdujący się w roli ojciec, mężczyzna szalenie wrażliwy, ale także przepełniony wieloma fobiami oraz Tomek, jako nad wyraz dziwne i poważne dziecko, depresyjny młodzieniec i dorosły gardzący rodzicami i kobietami, ale przez całe życie szukający w nich oparcia, a także miłośnik bardzo dziwnych filmów, pięknej muzyki i co rusz, podejmujący próby samobójcze. Poznajemy ich z tylu różnych stron, że po lekturze tak naprawdę jeszcze bardziej nie wiemy, co o nich myśleć i zastanawiamy się jak to możliwe, że w jednym człowieku może być aż tyle sprzeczności, a w jednej rodzinie tyle problemów tak ciężkiego kalibru...

Będąc przy rodzinie, nie wolno zapominać o Zofii - żonie Zdzisława i mamie Tomka. Jest ona niejako  trzecią, choć bardzo cichą bohaterką reportażu pani Grzebałkoweskiej. Ta kobieta, to fenomen. Niesamowicie skryta i spokojna, była tak oddana Zdzisławowi, że absolutnie każdy apsekt swojego życia podporządkowała jemu. Z resztą najlepiej oddadzą to słowa autorki:

" Zdzisław tworzy - Zofia pierwsza ocenia
Zdzisław ma kryzys - Zofia wspiera
Zdzisław mało zarabia - Zofia dużo oszczędza
Zdzisław nienawidzi ryb - Zofia wykreśla je z menu
Zdzisław chce nowe radio - Zofia nie protestuje
Zdzisław słucha głośnej muzyki - Zofia słyszy głośną muzykę
Zdzisław nie narzeka - Zofia się nie użala.
Zofia nigdy z nikim nie rozmawia o życiu prywatnym. Raz tylko jej się wyrwie: "Kobiety do Beksińskich się nie zaliczają. Kobiety są przylepione". " *
Rodzina Beksińskich (źródło)

Mną ta książka autentycznie wstrząsnęła. Jak już wspomniałam, czytałam ją ponad pół roku, ponieważ każdorazowo udawało mi się przeczytać co najwyżej 20-30 stron i musiałam ją odkładać, aby przetrawić to, co właśnie przeczytałam. Duża w tym zasługa stylu autorki. która za pomocą krótkich, prostych zdań przekazywała taką dawkę treści i emocji, że niejeden autor stosujący zdania siedmiokrotnie złożone, nie byłby w stanie tego osiągnąć. Ona sama natomiast nie ocenia, nie komentuje, wręcz usuwa się w cień, oddając głos innym, a przedstawiając jedną kwestię z kilku perspektyw, zmusza wręcz czytelnika do wyciągnięcia własnych, bardzo słodko-gorzkich wniosków.

Reasumując, książka "Beksińscy. Portret podwójny" jest niesamowitą lekturą. Opowiada ona o bardzo trudnych, ale przede wszystkim niesamowicie interesujących ludziach. Obok ich osobistych perypetii, śledzimy równolegle ich rozwój i twórczość, a także zaglądamy do prywatnego archiwum i poznajemy kontekst tragicznych śmierci obydwu panów (Tomek -samobójstwo, Zdzisław - morderstwo). Oprócz tego znajdziemy w tej książce wiele innych smaczków i naprawdę apetycznych kąsków (absolutnie najciekawszym jest moim zdaniem stosunek Zdzisława do własnej sztuki!), więc nie pozsotaje mi nic innego, jak z czystym sumieniem polecić, choć raczej tym osobom, o mocnych nerwach. I pamiętajcie, że niebawem na ekrany wejdzie film o naszych bohaterach, więc warto zawczasu zapoznać się z ich prawdziwą historią.

Na koniec kilka przykładowych, a zarazem moich ulubionych prac Beksińskiego:

Ognisko (źródło)


źródło
źródło

Kołyska (źródło)



* Beksińscy portret podwójny, Magdalena Grzebałkowska, Wydawnictow ZNAK, Kraków 2014, str. 82

4 komentarze:

  1. Matko, to musiała być dla Ciebie naprawdę wstrząsająca lektura. Czuję, że mnie wywołałaby również wiele uczuć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i mam bardzo podobne uczucia, naprawdę wstrząsająca i poruszająca! Jak nie znasz, przeczytaj 1945 Grzebałkowskiej, może trochę mniej poruszająca, ale równie świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam jeszcze, ale jestem jej bardzo ciekawa, więc właśnie sobie zamówiłam i niecierpliwie czekam :)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas!